A potem przechodzi do meritum sprawy –
„ I ja jeszcze poproszę jakiś duży upust, tyle u Państwa kupuje, że mi się należy…”
Co racja to fakt, obecnie kupując duże ilości różnych artykułów w każdym praktycznie miejscu dostajemy jakąś gratyfikację, czy to w postaci kuponów rabatowych czy nagród rzeczowych nawet najdrobniejszych, wszędzie oczekujemy, że się nas nagrodzi jako klientów, bo przecież jesteśmy świadomi tego, że od nas, czyli kupujących, zależy powodzenie sklepu, drogerii kosmetycznej czy też apteki.
Jak mówi popularne powiedzenie „ KLIENT NASZ PAN ”… Ta dewiza powinna być naszym codziennym mottem Moi Drodzy Farmaceuci. Chcąc pozyskać klientów musimy się czasem kolokwialnie rzecz ujmując „ nieźle napocić”. Wiadomym jest przecież, że zadowolony klient wychodząc z apteki opowie o niej pozytywne rzeczy dwóm kolejnym osobom, natomiast pacjent niezadowolony poskarży się kolejnym sześciu czy ośmiu osobom, a to już nie jest rzecz wesoła i pożądana. Nie ma nic przyjemnego w wysłuchiwaniu skarg i zażaleń na nas samych, ale może czasem tak trzeba. W sumie odpowiednio wypowiedziana krytyka może być konstruktywna i przysłużyć się nam na przyszłość, może zaowocować w dalszej pracy większą wiedzą i praktyką z różnymi typami pacjentów i ogólnie ludzkich charakterów. Tak naprawdę codziennie w naszych miejscach pracy ścierają się najróżniejsze ludzkie indywidualności, dodatkowo nieraz mocno schorowane i zniecierpliwione, ćwiczące naszą cierpliwość do granic możliwości. Cóż.., najważniejsze to być opanowanym, cierpliwym, rzetelnym i pomocnym oraz dodatkowo pewnym siebie, ale w granicach zdrowego rozsądku. Teraz zapewne każdy z Was stwierdzi „ łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić..”. Tak, macie rację. Z drugiej jednak strony trudny nie oznacza niemożliwy do zrealizowania i tak właśnie jest w tej kwestii. Nasze doświadczenia w zwykłym sytuacjach z każdym dniem dają nam nowe spojrzenie na wiele kwestii, uczą i dają dużego plusa na przyszłość, mianowicie takiego, że następnym razem stykając się z taką czy inną sytuacją, z jakąś mieliśmy do czynienia trochę wcześniej, tym razem zachowamy się całkiem inaczej i zazwyczaj z większym pożytkiem dla pacjentów i dla nas samych.
A zatem czy należy pacjenta traktować jak najwyższą instancję, która jest nieomylna i najważniejsza?.. tak, ale w granicach zdrowego rozsądku, jeszcze raz to podkreślę. Zawsze musimy cierpliwie wysłuchać i starać się doradzić. Nie wolno nam udowadniać pacjentowi, że nic nie wie albo że się myli, bo to zaboli każdego człowieka, natomiast powinniśmy w delikatny sposób nakierować go na właściwe „tory myślenia” tak, aby czasem nie zaszkodził sobie i innym, np. po naoglądaniu się dziesiątek reklam, którymi zarzuca nas telewizja i firmy farmaceutyczne, przeciętny pacjent traci rozeznanie i przychodząc do apteki najchętniej kupił by wszystko i nieraz bez względu na cenę. Jest to mocno nierozważne, gdyż jak sami wiemy, „nie wszystko złoto co się świeci” i często zakupienie wielu produktów i jednoczesne ich stosowanie nie gwarantuje spotęgowanego sukcesu i efektu. I to właśnie najtrudniej uzmysłowić naszym klientom, szczególnie jeśli mamy do czynienia z bardzo sugestywnymi reklamami, a one przecież nie kłamią…
Anilinka